Seriale górą. Czy przemysł kinowy właśnie przeżywa największy
przewrót w historii?
W ostatnich dniach odszedł z tego świata Andrzej Wajda, jeden z najwybitniejszych reżyserów w historii polskiej kinematografii. I skłoniło mnie to do refleksji… czy to nie taki symboliczny zmierzch kina. Nie tylko polskiego, ale kina w ogóle.
W ostatnich dniach odszedł z tego świata Andrzej Wajda, jeden z najwybitniejszych reżyserów w historii polskiej kinematografii. I skłoniło mnie to do refleksji… czy to nie taki symboliczny zmierzch kina. Nie tylko polskiego, ale kina w ogóle.
Oczywiście wstęp brzmi trochę zbyt patetycznie. Żaden
zmierzch kina nie następuje i pewnie długo nie nastąpi. Ale mamy do czynienia
ze swego rodzaju przewrotem. No bo, przypomnijcie sobie, na ilu dobrych nowych produkcjach
byliście w kinie w ostatnim czasie? A
może przeglądaliście repertuar i po prostu nie było na co iść? Porównajcie to
teraz z ilością dobrych seriali, które wychodzą. Nastąpiło pewne przesunięcie
budżetów – jeszcze kilka lat temu seriale były traktowane po macoszemu, teraz
to one wiodą prym wśród dużych produkcji. Jeśli zaś chodzi o hity kinowe, to…
mamy do czynienia z wiecznie odgrzewanym kotletem. Wytwórnie wolą dać pieniądze
na kolejne prequele i sequele niż na coś zupełnie nowego, bo w ten sposób
minimalizują ryzyko straty.
W ostatnich latach widzami zawładnęły takie serialowe
produkcje jak Narcos, Breaking Bad, House of Cards, The Waling Dead. Można
wymianiać naprawdę długo i tylko z pamięci. A jeśli chodzi o wielkie tytuły
kinowe? Takie, które za pięć lat nadal będą znane? Może Nietykalni, a poza tym
raczej długo długo nic.
W latach dziewięćdziesiątych pojawiły się takie filmy jak
Skazani na Shawshank, Forrest Gump, Zielona Mila, Lista Shindlera czy Milczenie
Owiec. Te filmy z przyjemnością oglądają i ci, którzy urodzili się długo po ich
nakręceniu. Mam zupełną pewność, że będą się cieszyły równie dużą popularnością
i za 20 lat.
Jeśli chodzi o Władcę Pierścieni, Avatara, czyli – było nie było – jedne z największych hitów ostatnich lat – takiej pewności nie mam.
Jeśli chodzi o Władcę Pierścieni, Avatara, czyli – było nie było – jedne z największych hitów ostatnich lat – takiej pewności nie mam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz