piątek, 14 października 2016

FELIETON: Co z tą aborcją?

Dziś temat poważniejszy niż zwykle. Aborcja to bardzo drażliwa kwestia, nie jest czarno-biała, jakby się niektórym zdawało. Ani całkowity zakaz, ani całkowita swoboda nie są tu – moim zdaniem – dobrym rozwiązaniem.
Najważniejsze są pobudki. Jeśli kobieta chce usunąć dziecko nie dlatego, że zagraża jej zdrowiu lub nie dlatego, że powstało w wyniku popełnienia przestępstwa to… sama to przestępstwo popełnia. Bo co to za uzasadnienie, że nie urodzę, bo póki co mnie na to nie stać. A co, jeśli matka dwuletniego dziecka stwierdziłaby, że potomek przejada zbyt dużą część domowego budżetu? Że też jej nie stać? Idąc tym tropem, należy przypuszczać, że również można w takim wypadku pozwolić na pozbycie się dziecka. Argumentów nie można stosować wybiórczo.
W tego typu dywagacjach można posunąć się bardzo daleko. Feministki podnoszą argument, że kobieta nie musi podawać powodu aborcji, ponieważ to jej ciało, a zarodek przecież różni się od rozwiniętego człowieka. Racja, różni się. A czterolatek różni się od trzydziestolatka, więc czemu nie przesunąć granicy o kilka lat? Wyjęcie z brzucha w pewnym sensie jest porównywalnym etapem rozwoju do wypadnięcia mlecznych zębów.
Aborcja musi być uzasadniona. Moim zdaniem rozsądne argumenty do przeprowadzenia aborcji to: gwałt lub poważna choroba płodu lub choroba matki niepozwalająca donosić ciąży.
Kolejny ważnym pytaniem jest też, na ile chory musi być płód, aby aborcja była legalna. Czy – tak ja dzisiejsze ustawodawstwo pozwala – wystarczy zespół Downa? Tego nie jestem pewien, choćby dlatego, że ludzie z tą jednostką chorobową wydają mi się, tak po ludzku gdy na nich patrzę… po prostu szczęśliwi.  Jednakże wiem, że nie każdy rodzic chce zrezygnować ze swojego życia, aby w stu procentach poświęcić się życiu dla chorego dziecka.

Aborcja nie jest czarno biała. NIE MOŻNA jej całkowicie zakazać, ani też nie można dać ludziom pełnej swobody. To zawsze musi być wielka tragedia dla osoby chcącej dokonać aborjci, nie można jej traktować jak antykoncepcji i przeprowadzać, bo „to po prostu moje ciało”. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz